„Baks” katem Rakowa

Sarmacja Będzin

Trudno znaleźć właściwy tytuł dla opisania gry i wyników MKS-u, debiutanta w gronie zespołów czwartej ligi. Zdziesiątkowana kontuzjami i brakami podstawowych zawodników  drużyna musiała stawić czoła rezerwom Rakowa Częstochowa złożonej z zawodników, którzy nie pojechali z pierwszą drużyną na mecz o mistrzostwo drugiej ligi ze Stalą Stalowa Wola.

Wszyscy zawodnicy drugiego składu RKS-u trenują na co dzień z pierwszym zespołem a tacy zawodnicy jak  bramkarz Przemysław Wróbel czy Przemysław Mońka stanowili o sile drużyny Rakowa przynajmniej w poprzednich sezonach. Do tego Brazylijczyk Daniel, Dominik Bronisławski, Łukasz Buczkowski, Filip Kędzia, Patryk Misik czy Kamil Wojtyra co najmniej kilkakrotnie pojawiali się na boiskach drugoligowych w tym sezonie. Kibice mieli więc dużą frajdę oglądając zawodników prezentujących wysoki poziom sportowy.

MKS wystąpił bez Pawła Mazurka, Kamila Korbela, Gustawa Tomkowicza, Bartłomieja Pałygi borykających się z  kontuzjami oraz bez nieobecnego Roberta Szczepaniaka i  pauzującego za czerwoną kartkę  bramkarza Michała Brusia. Na ławce rezerwowych zasiedli więc tylko Błażej Wrona i Przemysław Przewieźlik oraz przebywający od tygodnia w Polsce Bartłomiej Gęsikowski oraz prezes MKS-u Tadeusz Bartnik. Sytuacja więc mocno dramatyczna i do tego z zawartością tragedii i komedii. Takie są  jednak konsekwencje dysponowania wąska kadrą zawodniczą.

Nie ma jednak co się taką sytuacja załamywać skoro zmiennicy wykonali 110% normy. Do czasu gdy myszkowianie dysponowali jeszcze zapasem sił mecz był wyrównany nawet z lekką przewagą w dogodnych sytuacjach dla MKS-u. Pierwsza część meczu szczególnie do 35 minuty to naprawdę dobra gra niebiesko-białych uwieńczona przepiękną bramką z rzutu wolnego Tomasza Zdanowskiego. Przesunięty do środka pomocy kapitan drużyny, nie zawiódł trafiając w samo okienko bramki bronionej przez Przemysława Wróbla. Później jeszcze dwie znakomite okazje Szymona Rosochackiego jednak bez skutecznego wykończenia. Końcówka pierwszej połowy to zdecydowana dominacja Rakowa, który przewyższał nasz zespół przygotowaniem fizycznym. Wszak zawodnicy Rakowa trenują co najmniej pięć razy w tygodniu bez uwzględnienia meczu na jego zakończenie, co nie może pozostać bez wpływu na różnice w dyspozycji fizycznej obu drużyn. Nasz zespół jednak nie pękł i do przerwy było 1:0. Druga połowa to zdecydowane ataki częstochowian i miażdżąca momentami przewaga. To jednak nic nowego dla naszego zespołu bowiem nie pierwszy raz w tym sezonie gościliśmy dobre zespoły, umiejące zdominować nas na boisku i z tej trudnej sytuacji nasz zespół w tylko sobie wiadomy sposób wiedział jak wykorzystać  swoje słabości i przekuć je na kolejne trzy punkty. Kiedy w 65 minucie do wyrównania doprowadzili goście i później nadal nie opuszczali naszej połowy boiska wydawało się, że nic nie uchroni nas od porażki. Nasi zawodnicy z coraz większym trudem poruszali się po boisku i z rzadka wymieniali kilka podań nie mówiąc o stworzeniu zagrożenia pod bramką rywala. Do 75 minuty jedynie Tomasz Żurawski strzałem z boku pola karnego zmusił do pracy golkipera Rakowa. Pojawienie się na boisku Błażeja Wrony dało pozytywny bodziec podopiecznym Dawida Krzętowskiego i po chwili po dobrym podłączeniu się do akcji ofensywnej grającego na prawej stronie obrony Bartosza Braksatora popularny „Baks” wypożyczony właśnie z drużyny Rakowa swoim trafieniem pogrążył kolegów wyprowadzając MKS na prowadzenie. Do końca spotkania myszkowianie mieli jeszcze sytuacje do podwyższenia wyniku. Ambitnie walczący częstochowianie też stwarzali zagrożenie ale bezbłędnie w bramce spisywał się Konrad Kiepura, który z dużym spokojem interweniował we właściwych momentach.

W tak trudnej sytuacji kadrowej na wysokości zadania stanął cały zespół zostawiając na boisku wszystko co miał. Na szczególne uznanie zasługują zawodnicy mniej do tej pory grający jak właśnie Konrad Kiepura i Dawid Kołodziej, którzy w trudnych momentach wytrzymali ciśnienie i pokazali jak bardzo zależy im na dobrym wyniku drużyny i na uznaniu trenera. Pomimo wielu roszad w składzie zawodnicy dobrze odnaleźli się na pozycjach wyznaczonych przez trenera i zasłużyli na brawa dość licznie zgromadzonej publiczności. Z pewnością pomógł im również doping kibiców, którzy zagrzewali MKS do boju w zawsze prestiżowym spotkaniu z Rakowem Częstochowa.

Brawa dla całej drużyny i trenera, który posklejał zespół i natchnął zawodników do ciężkiej pracy na boisku. Szymon Zboralski w roli defensywnego pomocnika czy Tomasz Rados wracający pod swoje pole karne to sytuacje nowe dla zawodników, którzy bez mrugnięcia oka poświęcili się dla drużyny.

Lp. Drużyna M Pkt Z R P Bz Bs RB
1 Gwarek Tarnowskie Góry 10 26 8 2 0 26 7 19
2 Ruch Radzionków 10 24 8 0 2 37 7 30
3 MKS Myszków 10 20 6 2 2 15 14 1
4 GKS II Katowice 10 18 6 0 4 30 13 17
5 Polonia Poraj 10 18 5 3 2 22 13 9
6 RKS Grodziec (Będzin) 10 17 5 2 3 26 14 12
7 Sarmacja Będzin 10 17 5 2 3 25 17 8
8 Concordia Knurów 10 14 4 2 4 19 23 -4
9 Górnik Wesoła Mysłowice 10 14 4 2 4 13 17 -4
10 Górnik Piaski (Czeladź) 10 12 4 0 6 14 24 -10
11 Slavia Ruda Śląska 10 12 3 3 4 16 17 -1
12 Raków II Częstochowa 10 10 3 1 6 18 25 -7
13 Unia Ząbkowice 10 9 2 3 5 12 19 -7
14 Przemsza Siewierz 10 9 3 0 7 15 24 -9
15 Zieloni Żarki 10 8 2 2 6 15 20 -5
16 Przyszłość Ciochowice 10 0 0 0 10 2 51 -49

Dzięki temu zwycięstwu MKS ponownie znalazł się na podium. Doprawdy niesamowite osiągnięcie drużyny – prawdziwej drużyny.

MKS Myszków – Raków II Częstochowa 2:1 (1:0)

Skład MKS: Kiepura – Braksator, Maternik, Kryger, Kołodziej – Skwarczyński, Zboralski, Zdanowski, Żurawski, Rados – Rosochacki

Grali też: Wrona, Przewieźlik

Bramki MKS: Zdanowski, Braksator