„Cały czas szukamy zawodników”

MKS Myszków - "cały czas szukamy zawodników"

MKS Myszków ma do rozegrania jeden zaległy mecz z jesieni, który w przypadku wygranej pozwoliłby na wyjście z grupy bezpośrednich spadkowiczów. Dlatego trener Nowak i działacze pracują nad odpowiednim przygotowaniem zespołu i wzmocnienie kadry.

Sebastian Dziedzic: Trenerze, taka piłkarska wisienka wśród zaplanowanych przez Was gier sparingowych, ponieważ Ruch Chorzów to uznana marka w Polsce. Wielu kibiców śledziło też tą potyczkę w mass mediach i to efekt między innymi poza boiskowej przyjaźni. Przed Wami było ciężkie zadanie, ale pierwszej połowy na pewno nie możecie się powstydzić.

MKS Myszków – „cały czas szukamy zawodników”

Damian Nowak (trener Myszkowa): Jeśli chodzi o relacje kibicowskie to absolutnie się zgadzam. Dodatkowo z trenerem Beretą i Molkiem graliśmy razem, stąd też się znamy i to już nie taki pierwszy sparing między nami. Wcześniej graliśmy na wyjeździe, teraz u siebie i chcemy kontynuować tą drogę. Cały tydzień poświęciliśmy w obronie niskiej i średniej, tak akurat się ułożył mikrocykl. Wiedzieliśmy, że Ruch będzie miał przewagę w posiadaniu piłki i będzie częściej atakował, stąd też wiedzieliśmy na co się szykujemy. Pierwsza połowa dobra, nawet bardzo dobra, bo Ruch miał te sytuacje i posiadanie piłki, ale my wiedzieliśmy jak się ustawić i nie doprowadziliśmy do sytuacji żeby stracić bramkę. Strzeliliśmy, ponieważ faza przejścia z obrony do ataku wychodziła dobrze. Wydaje mi się, że gdybyśmy co najmniej dwa razy lepiej wyprowadzili piłkę z obrony średniej to mogliśmy ukłuć coś więcej. Druga połowa to już całkowita dominacja rywala. U nas podobnie jak u rywala dużo zmian, zagrało dużo młodych zawodników i niektórych to trochę przerosło. Przed nimi jeszcze mnóstwo pracy, aby wejść na odpowiedni poziom.

SD: Życie trenera nie znosi próżni i razem z działaczami musicie reagować na to co dzieje się w drużynie. Poważna kontuzja Zemanka, plus niespodziewane odejście kapitana Jarosława Bąka wymusza transfery. Do tego dodajmy rekonwalescencje po kontuzji Saby Jikii. Już po meczu z Radzionkowem mówił Pan o konieczności zrobienia “rachunku sumienia” i o tym, że niektóre pozycje należy wzmocnić, a niektórym zawodnikom podziękować.

DN: Co do bramkarza trochę nas zaskoczyła sytuacja, wiedzieliśmy jednak że coś jest nie tak z Kamilem, ponieważ ból w stawie skokowym nie ustępował. Po rezonansie wynika, że przerwa może w jego przypadku trwać, aż siedem miesięcy. Decyzja Jarka Bąka ścięła nas z nóg, ale wygrały sprawy zawodowe. Dostał awans w pracy, który nie pozwala mu w ogóle grać w piłkę, bo on nie odchodzi do innego klubu. Dlatego już w okresie przejściowym pracowaliśmy już nad konkretnym wzmocnieniem defensywy. Stąd też pojawiła się osoba Marcina Mączki i Bartka Kucharskiego, mam nadzieję, że już nic w tej sprawie się nie wydarzy i będą naszymi zawodnikami. To nie są uzupełnienia, a wzmocnienia. Co do Emanuela Sarkiego, tutaj decyzja raczej też będzie pozytywna. Swoim doświadczenie choćby dziś w pierwszej połowie pokazał, że potrafi w odpowiednim momencie piłkę przytrzymać, wygrać pojedynek jeden na jeden. Jeszcze trochę pracy przed nim pod kątem pracy fizycznej, bo w tej lidze to bardziej się liczy, plus praca w defensywie, ale to też będzie wzmocnienie chociażby od strony mentalnej dla młodych zawodników. On ma doświadczenie nietuzinkowe więc na pewno jest przydatny. Mam nadzieję, że to nie koniec, ponieważ cały czas szukamy zawodników, którzy wzmocniliby naszą kadrę. Zimą nie jest to łatwe, ale jeszcze chwilę czasu na to mamy, choć oczywiście im szybciej tym lepiej.

SD: Jakieś pozycje w szczególności Was interesują?

DN: Na pewno pozycja numer 9, choć wiadomo jak trudno jest znaleźć dobrego zawodnika na tą pozycję. Trwają rozmowy z jednym zawodnikiem i zobaczymy co się wydarzy. Czekamy również z niecierpliwością na Sabę, który może na początku kwietnia będzie w stanie nam pomóc. Oczywiście chuchamy i dmuchamy, tak żeby ta kontuzja się nie powtórzyła, bo to wiązadła.

SD: Dziękuję za rozmowę

źródło, foto: lokalnapilka.pl