Emocje na Pułaskiego – dreszczowiec na własne życzenie

Kamil Pysno - strzelec bramki w doliczonym czasie gry

Emocjonujące spotkanie obejrzeli w środowe popołudnie kibice zgromadzeni na stadionie w Myszkowie. Emocjonujące, bo gospodarze do 94 minuty nie potrafili zdobyć gola. W ostatniej akcji meczu w zamieszaniu podbramkowym Kamil Pysno głową skierował piłkę do bramki Sparty i 3 punkty zostały w Myszkowie.

Takiej dramaturgii spotkania chyba niewielu się spodziewało. Przeto Sparta zgromadziła do tej pory 15 punktów i broni się przed spadkiem. To jednak z pewnością nie ta sama drużyna, która występowała w poprzedniej rundzie. Wzmocniona kilkoma zawodnikami będzie trudnym rywalem nawet dla najmocniejszych drużyn ligi co udowodniła w spotkaniu z MKS-em.

Konstruowanie akcji szło w tym meczu podopiecznym Jakuba Dziółki wyjątkowo trudno. Bardzo dobrze dysponowani fizycznie goście sprawiali wiele problemów dobrze zorganizowaną obroną ale i umiejętnym przechodzeniem do kontrataku. Pomimo problemów z szybkim rozegraniem piłki, myszkowianie w samej pierwszej połowie zmarnowali trzy idealne okazje do zdobycia bramki i sami zafundowali sobie horror, na szczęście horror z happy endem.

W pierwszej połowie goście mieli kilka stałych fragmentów i zmarnowali jedną sytuacje sam na sam z Bartłomiejem Wilkiem, który pewnie zachowywał się w bramce myszkowian. W drugiej połowie goście z rzadka przechodzili na połowę myszkowian i skupili się na wybijaniu z rytmu gry naszych zawodników. Udawało im się to do ostatniej minuty meczu, kiedy to po dośrodkowaniu Piotra Podeszwy z bocznego sektora boiska piłkę w kierunku bramki zgrał Oskar Kuczek a ostatecznie dobiegł do niej Kamil Pysno i z dwóch metrów wbił głowa do siatki. Sędzia nie wznowił już gry od środka boiska.

Trzy punkty zostały w Myszkowie ale kosztowało to wiele nerwów zgromadzonych na meczu kibiców. Trzeba podkreślić, że kibiców zgromadzonych wyjątkowo licznie jak na ostatnie czasy a to ze względu na blisko 100 osobową zorganizowaną grupę kibiców MKS-u, którzy żywiołowo dopingowali swój zespół. Myszkowianie pokazali, że piłkarska zasada: „mecz meczowi nierówny” nadal w piłce rządzi.

Dziesięć dni temu idealna gra przeciwko liderowi a dzisiaj męczarnie z drużyną dołu tabeli. Trener Dziółka podważył też przestrzeganą przez wielu zasadę mówiącą, że „zwycięskiego składu się nie zmienia”. W napadzie zamiast trenera wystąpił od pierwszej minuty Daniel Sroślak, który nie mógł tym razem przebić się przez obronę gości, a także od pierwszych minut wystąpili Daniel Ruciński i Piotr Filipowicz. Na ławce zasiedli bardzo dobrze spisujący się ostatnio Przemysław Piątkowski i Błażej Gradek. Błażej Gradek pojawił się na boisku w drugiej połowie i rozruszał niemrawych tego dnia zawodników MKS-u. Na ostatnie minuty pojawił się też trener Dziółka, który od samego początku sprawiał wiele problemów defensorom Sparty.

Ważne są jednak trzy punkty i kolejny mecz, który rozegranie zostanie w Olsztynie przeciwko Orłom Kusięta. Mecz ten będzie pierwszym z rzędu meczów na wyjeździe. Kolejny raz, na boisku przy ul. Pułaskiego, zobaczymy seniorów MKS-u w czerwcu. Czy będą wtedy jeszcze walczyć o awans do ligi okręgowej? Żeby tak się stało, takie spotkanie nie może się już przytrafić.

MKS Myszków – Sparta Szczekociny 1:0 (0:0)

Skład MKS: Wilk- Pysno, Kuczek, Filipowicz, Wrona- Napora, Podeszwa, Grim, Szczepaniak- Ruciński (55. Gradek), Sroślak (65. Dziółka)

Skład SPARTA: Drożdżowski- Brzóska, S. Szota, Sychowicz, Caban- Wilk (59. Dziuba), Rolek (75. Furmański), Winiarski (89. Adamus), Kapral- Nowak, R. Szota (85. Ostrowski)

Bramka MKS: Pysno 94′


20 kolejka || GUKS Orły Kusięta – MKS Myszków