Lot Konopiska – MKS Myszków : Relacja

Sobota 15 października piłkarze MKS-u rozegrali w Konopiskach spotkanie z liderem klasy okręgowej – Lotem. Choć można było spodziewać się wysokobramkowej przegranej niebiesko-białych, myszkowianie przegrali tylko 3:0. To dobry wynik, mając na uwadze fakt, że Lot wygrał z taką samą ilością bramek na przykład ze Spartą Lubliniec, która znajduje się znacznie wyżej w tabeli niż MKS (aktualnie 3. pozycja). Na minus można zaliczyć poza indywidualnymi błędami naszych piłkarzy, jeszcze liczbę żółtych kartek, jakie otrzymali od głównego arbitra, a było ich aż 5. Po 14. kolejkach z 17. zaplanowanych na tę rundę MKS w dalszym ciągu zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Niestety nawet wygrana w przyszłym spotkaniu nie pozwoli wzbić się o jedną pozycję w klasyfikacji wyżej.

reklama1

Zapytaliśmy Bartłomieja Gęsikowskiego – myszkowskiego golkipera – jak ocenia sobotnie spotkanie.

B.G.: – Mecz pod dyktando gospodarzy. Gdyby nie indywidualne błędy i pomyłki sędziego, wszystko potoczyło by się inaczej. W 20. minucie dostajemy bramkę po strzale głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. W drugiej połowie zaczynamy grać o wiele śmielej. Kilka kontrataków i mogliśmy wyjść nawet na prowadzenie. W ostatnim kwadransie gry, po indywidualnych błędach w kryciu, tracimy dwie bramki. Mecz kończy się wynikiem 3:0.

Czy wynik był efektem waszych błędów czy gra z liderem z góry skazana była na porażkę?
B.G.: – Nie mamy się czego wstydzić, zagraliśmy na miarę swoich możliwości. Powoli widać, że współpraca z koordynatorem Osyrą podąża w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że w przyszłym meczu wyjdziemy w stu procentach skoncentrowani i zdobędziemy pierwsze trzy punkty, które są nam bardzo potrzebne.

 

Co natomiast o przebiegu meczu sądzi Miłosz Gordel?

Miłosz Gordel: – Mecz był bardzo ostry. Drużyna Konopisk nie prezentowała takiego poziomu, jakiego przed meczem się spodziewaliśmy. Jednakże dużą rolę odgrywało doświadczenie przeciwników. Drużyna Lotu była na tyle dojrzała, że na pewno udało by im się ugrać zwycięstwo bez pomocy sędziego, który tego dnia nie wyrzucił zawodnika Lotu , za celowe uderzenie pięścią w twarz jednego z naszych zawodników. W pierwszej połowie straciliśmy bramkę po rzucie rożnym, zawiodło krycie. Na drugą połowę meczu drużyna wyszła bojowo nastawiona, mieliśmy swoje okazje, jednak po raz kolejny zabrakło skuteczności. Druga bramka padła po moim indywidualnym błędzie, a mianowicie sfaulowałem zawodnika Lotu, po czym zamiast zablokować piłkę, odwróciłem się do niej plecami. Wyszła kontra i po dośrodkowaniu z prawej strony napastnik z Konopisk dołożył tylko nogę … trzecia bramka, to znów konsekwencja indywidualnego błędu, źle wybita piłka, zawodnik wychodzi sam na sam i nie mógł już takiej sytuacji zmarnować.

Na słowa uznania tego dnia zasługuje postawa bramkarza – Bartka Gęsikowskiego, który parokrotnie ratował nas – przed utratą bramki – fenomenalnym interwencjami.

Cóż, kolejna porażka, ale musimy trenować i walczyć, aby do końca rundy zdobyć jeszcze punkty. Zdecydowaną zachętą do treningów są osoby trenera i koordynatora, którzy swoją pracą powodują postępy w naszych poczynaniach, sądzę że przez ten niedługi czas znacznie podciągnęliśmy już swoje umiejętności i można to niewątpliwie uznać, za tendencję zwyżkową.

Artykuł dla MKSMYSZKOW.com udostępnił: