MKS lepszy od LKS Sparta Lubliniec

Mecz z Lublińcem rozgrywany był po serii trzech przegranych meczów w tym po bolesnej porażce z outsiderem ligi okręgowej Okszą Łobodo. Przetrzebiony kontuzjami MKS w sobotni poranek stawił czoła wiceliderowi. Drużyna gości również nie wystąpiła w najsilniejszym składzie a do tego zespół Sparty poza powiększeniem konta punktowego nie miał już szansy na walkę o fotel lidera.

Goście przyjechali na mecz mocno spóźnieni i spotkanie rozpoczęło się z 15 minutowym opóźnieniem. Spartanie nie mieli wiele czasu na rozgrzewkę i było to widać w pierwszych minutach spotkania. Czterokrotnie myszkowianie stawali oko w oko z bramkarzem gości ale ten bez problemu bronił anemiczne strzały Sroślaka i Rucińskiego. Po raz kolejny szwankowała skuteczność naszych zawodników i z utęsknieniem wspominano skuteczność drużyny w składzie której grał Szymon Zboralski i Arkadiusz Baraniewicz. Z czasem wicelider zaczął łapać właściwe tempo i coraz częściej zagrażał bramce Michała Szoty. Zespół MKS-u koncentrował się na obronie swojej bramki i nadal wyprowadzał nieskuteczne kontrataki. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Początek drugiej połowy nie był fortunny dla niebiesko-białych. Bramkę w 50 minucie zdobyli goście. Myszkowianie nadal bez siły rażenia nie stwarzali tak groźnych sytuacji jak w pierwszej połowie. Jedną tylko sytuację sam na sam zmarnował Daniel Sroślak a z innymi akcjami radzili sobie obrońcy przyjezdnych. Kiedy w 75 minucie spotkania sędzia podyktował rzut karny za faul Michała Szoty na napastniku gości, kibice pewnie pomyśleli, że tylko Przemysław Tytoń będzie w stanie pomóc MKSowi  przed niechybną porażką. Niespodziewanie egzekutor karnego posłał piłkę minimalnie obok okienka naszej bramki i wciąż przegrywaliśmy 1:0. Piłka jest jednak nieprzewidywalna. Ostatnie piętnaście minut to ciągłe ataki myszkowian. Po rzucie rożnym w 80 minucie piłkę do bramki spartan skierował strzałem głową Marcin Zawrzykraj i było 1:1. Dwie minuty później Lamch wbiega w pole karne gości mija dwóch obrońców i strzałem czubkiem buta posyła piłkę do siatki obok rozpaczliwie interweniującego bramkarza gości. Jest 2:1 ale to nie koniec emocji na stadionie przy ulicy Pułaskiego. W doliczonym czasie gry atakowany jest w polu karnym bramkarz gości, nota bene jeden z najlepszych zawodników na boisku, i wykopując piłkę z pola karnego czyni to tak nieszczęśliwie, że trafia ona w Piotra Gorzkowskiego, dopada do niej Miłosz Gordel i strzałem obok bramkarza ustala wynik na 3:1.

Sparta dominowała w grze w środku pola ale dogodnych sytuacji więcej stworzyli myszkowianie. Pomimo przewago w umiejętnościach drużyny gości, determinacja i wiara w końcowy sukces dały nam wygraną.

MKS nieskuteczny przez prawie 200 minut w ostatnich 10 minutach strzela trzy bramki i zdobywa bardzo ważne trzy punkty. Punkty, które pozwolą MKS-owi  utrzymać czwarte od końca miejsce w tabeli ligi okręgowej.

Bezpośredni rywal MKSu o 14. miejsce w tabeli Płomień wysoko przegrał z Lotem Konopiska aż 2:14 czym stracił szanse na wyprzedzenie Myszkowian w ostatnim ligowym spotkaniu.

Czy będą to punkty na wagę utrzymania zadecydują już czynniki niezależne od zawodników MKS. Ale o tym napiszemy wkrótce.

Skład MKS: Szota – Przybyłek, Filipowicz (79. Bartnik), Maternik, M. Zawrzykraj – Pysno, Lamch, Napora, Ruciński (40. Gordel), Lewicki – Sroślak (85. Gorzkowski)
Bramki MKS:  M. Zawrzykraj, R. Lamch, M. Gordel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 − 3 =