MKS znowu na szóstkę

MKS w sobotnie popołudnie czekało kolejne trudne spotkanie na wyjeździe. Rywalem był zespół  KS Częstochowa, który od czasu ostatniej potyczki pomiędzy tymi drużynami w ubiegłym roku, kiedy to MKS pokonał zdecydowanie rywali na boisku w Myszkowie, poczynił kilka wzmocnień co pozwoliło zespołowi na włączenie się do walki o awans do najlepszej ósemki sezonu 2014/2015.

Dobre opinie o grze częstochowian potwierdziły się szczególnie w pierwszych 45 minutach. Myszkowianie w tym okresie gry zdobyli dwa gole i schodzili do szatni na prowadzeniu jednak wynik mógł być zupełnie inny. Pierwsza bramka dla MKS-u padła po kuriozalnej interwencji obrońcy KS-u. Nie atakowany przez nikogo chciał wybić piłkę z pola karnego i trafił swojego bramkarza a piłka wtoczyła się do bramki. Chwilę później do zagrania ze środka pola  wyszedł Kamil Korbel i w sytuacji sam na sam został podcięty w polu karnym przez obrońcę gospodarzy. Sędzia podyktował karnego,  którego na bramkę zamienił Tomasz Zdanowski. Sędzia jednak według przepisów powinien w tej sytuacji pokazać obrońcy czerwoną kartkę a nie pokazał nawet żółtej. Nie miało to wpływu na przebieg meczu bowiem w drugiej połowie dobili częstochowian kolejnymi czterema golami. Błąd w komunikacji zawodników MKS-u wykorzystali gospodarze i zdobyli honorowego gola a mecz zakończył się wynikiem 6:1. Kolejne trafienia stały się udziałem Szymona Rosochackiego, Szymona Zboralskiego, Marcina Czerewińskiego i Błażeja Wrony. KS-owi trzeba oddać, że grał bardzo otwarcie i był niezwykle groźny. W pierwszej połowie Michał Bruś aż dwukrotnie wychodził zwycięsko z potyczek jeden na jeden z zawodnikami ze Stradomia. Poza tym to gospodarze oddali więcej strzałów na bramkę MKS-u niż MKS na bramkę gospodarzy i aż trudno było przypuszczać, że druga połowa pokaże aż tak dużą dysproporcję w umiejętnościach.

MKS wygrał wysoko i zasłużenie a dodać trzeba, że zespół wystąpił bez swojego najlepszego strzelca Tomasza Radosa i bardzo ważnego zawodnika środka pola – Roberta Szczepaniaka. Podopieczni trenera Dawida Krzętowskiego wyszli po raz kolejny w innym ustawieniu taktycznym i potrzeba było czasu zanim złapali właściwy rytm gry. Cieszy jednak, że nawet w takich okolicznościach udało się odnieść przekonujące zwycięstwo co pokazuje, że są wciąż rezerwy w naszej drużynie. Wielkie brawa dla zespołu i sztabu szkoleniowego za wspaniałe wyniki.

Za tydzień mecz na absolutnym szczycie naszej ligi. Rywalem niebiesko-białych będzie Amotor Golce, który z perspektywy całego sezonu jest na pewno największym pozytywnym zaskoczeniem ligi okręgowej. Mecz o godz. 17.00 na boisku przy ul. Pułaskiego.

KS Częstochowa – MKS Myszków 1:6 (0:2)

Skład: Bruś – Kołodziej, Maternik, Zdanowski, Nowakowski – Czerwiński, Ciekot, Korbel, Skwarczyński, Zboralski – Rosochacki

Grali też: Wrona, Napora, Winnicki, Szczepankiewicz

Bramki MKS: samobójcza, Zdanowski, Rosochacki, Zboralski, Czerwiński, Wrona

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × 4 =