Niebiesko-biali ciągle na fali – Przemsza traci trenera

Kibice myszkowskiej drużyny mogli poczuć wielką dumę oglądając dzisiejszy mecz MKS-u  z sąsiadem zza miedzy Przemszą Siewierz. W historii piłki nożnej naszego terenu oficjalne spotkania z Przemszą są prawdziwą rzadkością. Pomimo zaledwie kilkunastu kilometrów dzielących oba kluby los chciał, że Przemsza przynależy do okręgu sosnowieckiego a MKS do okręgu częstochowskiego, stąd ani w klasie A ani w klasie okręgowej zespoły te nie miały szansy się spotkać. W tym sezonie więc dla kibiców obu drużyn prawdziwa gratka – derby regionu i derby debiutantów. Oba zespoły bowiem wygrały swoje ligi okręgowe i w gronie czwartoligowców występują po raz pierwszy od kilku lat. Mecz miał więc swój dodatkowy smaczek.

Początek należał do gości, którzy lepiej weszli w mecz i łatwo przedostawali się pod naszą bramkę oddając strzały z każdej niemal dogodnej pozycji i chcąc wykorzystać mokrą od deszczu murawę. Myszkowianie stwarzali też swoje okazje bowiem Przemsza nie ustrzegła się błędów w bronie ale ani Tomasz Rados ani Paweł Skwarczyński nie potrafili skierować piłki do bramki w dogodnych sytuacjach. Żadna z drużyn nie potrafiła się przytrzymać przy piłce a akcje przenosiły się szybko spod jednej bramki pod drugą. Przełomowa dla losów meczu była akcja w której po pięknym dośrodkowaniu z lewej strony boiska mocnym strzałem głową popisał się napastnik gości. W sobie tylko znany sposób Michał Bruś zatrzymał piłkę zmierzającą z dużą szybkością do bramki. Po tej kapitalnej interwencji myszkowianie zaczęli atakować śmielej. Chwilę później na strzał z blisko 35 metrów zdecydował się lewy obrońca MKS-u Paweł Mazurek i dobrze broniący bramkarz Przemszy mimo pięknej robinsonady nie sięgnął zmierzającej w okienko bramki futbolówki. Bramka ta będzie niedługo do obejrzenia na naszej stronie internetowej więc zachęcamy do odwiedzin. Naprawdę warto. Bramka „stadiony świata”. Chwilę później doskonałe podanie z głębi pola Pawła Mazurka wyprowadziło Pawła Skwarczyńskiego na pozycję sam na sam jednak po raz drugi w tym meczu nasz pomocnik spudłował. Do przerwy myszkowianie zmarnowali jeszcze co najmniej jedną okazję do podwyższenia rezultatu. Goście najgroźniejsi byli przy stałych fragmentach jednak w bramce niezawodny był Michał Bruś umiejętnie piąstkując bądź z opresji ratowali go obrońcy. W drugiej połowie Przemsza zaryzykowała i rzuciła więcej sił do ofensywy co stwarzało MKS-owi wiele szans na podwyższenie wyniku. Po pięknych akcjach zakończonych wrzutkami Pawła Skwarczyńskiego i Sylwestra Krygera bramki zdobywał Szymon Rosochacki z tym, że jedną z bramek zdobył dobijając piłkę po strzale w poprzeczkę Szymona Zboralskiego. Przemsza była rozbita i nie była w stanie zdobyć nawet gola honorowego.  Myszkowianie wykorzystali wyjątkowo trudny okres drużyny z Siewierza. Nasi sąsiedzi przyjechali do nas po dwóch porażkach z rzędu i do tego z problemami kadrowymi spowodowanymi kartkami i urazami czołowych zawodników. W niczym jednak nie umniejsza to zasług  podopiecznych trenera Dawida Krzętowskiego, którzy rozegrali bardzo dobre spotkanie. Funkcjonował cały zespół. Dostrzec należy znakomitą postawę Michała Brusia w bramce oraz metamorfozę Szymona Rosochackiego. Zawodnik ten, który w poprzednich meczach często irytował swoją postawą, walczył na całej długości boiska wygrywając prawie wszystkie pojedynki główkowe a do tego skutecznie dwukrotnie wykończył zespołowe akcje swoich kolegów. Co ważne nie wdawał się w niepotrzebne dryblingi szybko oddając piłkę lepiej ustawionym kolegom  szukając po chwili miejsca dla siebie w polu karnym. Wszyscy zawodnicy zagrali na wysokim poziomie więc trudno o więcej wyróżnień.

Z dumą możemy oznajmić, że po szybkim i ciekawym meczu MKS zasłużenie pokonał Przemszę i chyba dość niespodziewanie wskoczył na podium rozgrywek wyprzedzając innego sąsiada zza miedzy Polonię Poraj, która uległa na wyjeździe Ruchowi Radzionków 3:0.

Po spotkaniu do dymisji podał się trener Przemszy Siewierz Rafał Lis.

MKS Myszków – Przemsza Siewierz 3:0 (1:0)

MKS: Bruś – Kryger, Maternik, Zdanowski, Mazurek – Braksator, Korbel, Tomkowicz, Skwarczyński, Rados – Rosochacki
Grali też: Zboralski, Szczepaniak, Żurawski, Wrona

Przemsza: Matyjaszczyk – Niesyto, Rumiński, Setlak, Tora, Colik, Molek, Wawrzyńczok (70′ Kut), Kluz (65′ Szostek), Majchrowski, Tukaj

Bramki MKS: Mazurek, Rosochacki x 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

19 + six =