Orzeł pokonany w dobrym stylu

Mecz z Orłem Psary Babienica malował się jako kolejne trudne spotkanie jakie MKS zagra w rundzie wiosennej. Mecze z zespołem z Orła w ostatnich latach były wyjątkowo zacięte i myszkowianie na trzy potyczki wygrali tylko raz, dwukrotnie remisując bezbramkowo. W pierwszej rundzie mecz na wyjeździe zakończył się remisem, jednak w pamięci pozostały dobre sytuacje do odniesienia wygranej  jakie nasi dzisiejsi rywale mieli na własnym boisku. Dodatkowo zespół z Psar i Babienicy dokonał kilku roszad w składzie sprowadzając wartościowych zawodników a bramki tego zespołu strzegł Adam Bensz. Bramkarz, który w barwach Zagłębia Sosnowiec i Odry Wodzisław zaliczył 20 występów w Ekstraklasie.

Dość jednak o gościach bowiem to gospodarze zasłużyli na to by w sobotnie popołudnie mówić o nich. Myszkowianie w pierwszej połowie kontrolowali mecz z naprawdę silnym przeciwnikiem dopuszczając zawodników Orła do oddania pierwszego strzału na bramkę Bartłomieja Gęsikowskiego dopiero w 35 minucie spotkania. Ani prze chwile nie dało się zauważyć braku koncentracji. Do tego czasu jednak zawodnicy MKS-u oddali już kilka strzałów na bramkę rywali, mieli kilka rzutów rożnych, wolnych oraz kilka dogodnych okazji do zdobycia bramki. Gra mogła się podobać. Akcje były prowadzone w szybkim tempie, różnymi sektorami boiska. Bramkę udało się jednak zdobyć jedynie Tomaszowi Zdanowskiemu, który skierował piłkę do siatki po dobrze wykonanym przez Kamila Korbela rzucie rożnym. W ostatnich minutach pierwszej połowy spotkania w kolejnym zamieszaniu podbramkowym skutecznie zachował się Tomasz Rados podwyższając rezultat na 2:0.

W drugiej połowie myszkowianie nie forsowali tempa, długo rozgrywając piłkę. W końcowych fragmentach meczu Orzeł zaatakował i przez to narażał się na kontry. Sytuacji sam na sam z Benszem nie wykorzystał jednak Szymon Rosochacki. W kilku innych przypadkach brakowało ostatniego dobrego podania. Dobrze też bronił golkiper gości. Wynik do końca się już nie zmienił i mecz zakończył się wygraną 2:0.

Cieszy na pewno wysoka dyspozycja fizyczna podopiecznych trenera Krzętowskiego. Ten czynnik zrobił dużą różnicę. Myszkowianie nawet po stracie piłki szybko doskakiwali do rywali i dzięki temu piłkę odzyskiwali. Również rozegranie piłki było na wysokim poziomie. Mało było strat piłki a wiele akcji kończono strzałami bądź dobrymi dośrodkowaniami. Nie było też w drużynie słabych punktów i cały zespół zasłużył na wyróżnienie. W trudnej sytuacji dobrze spisał się Bartłomiej Gęsikowski, który udanie zastąpił w bramce Michała Brusia. Koledzy pomogli mu zresztą dobra grą defensywną. Z dobrej strony pokazał się również Marcin Czerwiński, kończąc mocnymi strzałami akcje prowadzone lewą stroną boiska. W środku pola dominował Jakub Ciekot grając z wielką skutecznością i dojrzałością. Wszechstronnością imponował też Kamil Korbel a walką w ataku jak i w obronie Paweł Skwarczyński.

Dość pochwał bowiem za tydzień w Wielką Sobotę czas na Wielki Rewanż. Myszkowianie zagrają z jedynym swoim pogromcą w tym sezonie – Victorią Częstochowa. Młodzież z Victorii sensacyjnie pokonała MKS w Myszkowie 1:0 po pamiętnym strzale z 40 metrów z rzutu wolnego w ostatnich minutach meczu. Mecz oczywiście odbędzie się na boisku w Częstochowie.

MKS Myszków – Orzeł Psary – Babienica 2:0 (2:0)

Skład MKS: Gęsikowski – Czerwiński, Zdanowski, Maternik, Nowakowski – Myga, Ciekot, Korbel, Skwarczyński – Rados, Rosochacki

Grali też: Szczepaniak, Zboralski, Winnicki, Wrona

Bramki MKS: Zdanowski, Rados

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eighteen + nineteen =