Orzeł upolowany w Kamyku

MKS Myszków po serii meczów bez zwycięstwa pokonał w meczu wyjazdowym rozegranym w Kamyku, drużynę czołówki tabeli Orzeł Kiedrzyn 1:0. Orzeł Kiedrzyn rozgrywa swoje spotkania w Kamyku, gdzie myszkowianie już raz w tej rundzie zdobyli 3 punkty, pokonując 2:1 Pogoń Kamyk.

Podopieczni Jakuba Dziółki w ostatnich spotkaniach nie tracili bramek, przeważali, stwarzali okazje do zdobycia gola ale nie byli w stanie odnieść zwycięstwa (za wyjątkiem wygranego w minimalnych rozmiarach spotkania z outsiderem rozgrywek – Zniczem Kłobuck). Dzisiaj po przyzwoitej grze, pokonali zespół Orła Kiedrzyn.

Myszkowianie w tym sezonie gnębieni są ciągłymi urazami coraz to innych zawodników. W konsekwencji, każdy mecz rozgrywany jest w innym składzie. Tym razem eksperymentalnie została zestawiona obrona, która jednak wyglądała wyjątkowo solidnie. Zestawienie z Wojciechem Błaszczykiem i Jakubem Dziółką na stoperach oraz Marinem Krawczykiem i Kamilem Pysno na bokach wydaje się optymalne, oczywiście przy założeniu, że w dyspozycji z zeszłego sezonu byłby Kamil Pysno i cała czwórka rozegrałaby ze sobą kilka spotkań. Orzeł jednak na tak zestawioną linię defensywna nie znalazł odpowiedzi i nie zagroził poważnie bramce strzeżonej przez powracającego do gry po urazie palca Bartłomieja Gęsikowskiego.

W ofensywie wyglądało już nie tak korzystnie. W 10 minucie spotkania boisko z powodu groźnego urazu opuścił najskuteczniejszy zawodnik MKS-u – Daniel Ruciński. Nieobecny w ostatnich trzech spotkaniach Ruciński, szybko nadwyrężył mięsień dwugłowy w tym sezonie już na boisku go nie zobaczymy. Bez napastnika MKS-owi gra się ciężko a bez Daniela Rucińskiego – nominalnego pomocnika o bramki będzie jeszcze trudniej. Tym razem ciężar zdobycia gola wziął na siebie Robert Szczepaniak, który w tym tygodniu solidnie trenował i miało to automatycznie przełożenie na jego dyspozycję. Zdobyta w drugiej odsłonie spotkania bramka, zadecydowała o wygranej.

Było to trzecie spotkanie z rzędu bez straconej bramki co z pewnością cieszy. Straciliśmy jednak w tym spotkaniu Daniela Rucińskiego i Piotra Naporę, który został ukarany żółtą kartką, eliminującą go z ostatniego spotkania pierwszej rundy z Jednością Boronów. W drugiej połowie spotkania po kilku meczach przerwy pojawił się Błażej Gradek, który powinien pomóc trenerowi do stworzenia korzystnych układów ofensywnych. Niestety kolejnych tworzonych z przymusu i niesprawdzonych.

Mecz z Boronowem rozegrany będzie w sobotę, 9 listopada o godz. 11.00. Wszystkich serdecznie zapraszamy, Wsparcie kibiców będzie bardzo potrzebne.

Gęsikowski – Krawczyk, Błaszczyk, Dziółka, Pysno – Gawroński, Napora, Szczepaniak, Nowakowski, Sroślak – Ruciński

Grali też: Wrona, Gradek, Wieczorek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

12 + three =