Porażka bez konsekwencji?

reklama1

Wszyscy byli świadomi, że mecz w Kłomnicach będzie jednym z najważniejszych sprawdzianów jakie przyjdzie zdać drużynie MKS-u w drugiej części rundy rewanżowej.

Silna fizycznie i dobrze zorganizowana drużyna Gminy Kłomnice okazała się bardzo wymagającym rywalem i pokonała niebiesko-białych 2:0. W ubiegłej rundzie MKS wygrał z Gminą Kłomnice w kontrowersyjnych okolicznościach na własnym boisku 1:0. Gospodarze pałali rządzą rewanżu, który w 100% im się udał.

W pierwszej odsłonie mecz był bardzo wyrównany. Myszkowianie starali się prowadzić grę a kłomniczanie groźnie kontratakowali. Myszkowianie mieli znakomite sytuacje, w szczególności tę, w której Jakub Dziółka po szybko rozegranym rzucie wolnym stanął sam na sam z bramkarzem naszych rywali. Ten pojedynek został przegrany a prezentujący znakomitą formę golkiper GLKS dobrymi interwencjami zapewnił 3 punkty swoim kolegom. Wprawdzie rywale MKS-u tylko raz bardzo poważnie zagrozili swoimi akcjami w pierwszej połowie bramce strzeżonej przez Bartłomieja Wilka, piłkę w tej sytuacji musiał z linii bramkowej wybijać Kamil Pysno, to jednak każde podejście pod bramkę miało w zalążku zagrożenie.

W drugiej połowie spotkania myszkowianie coraz częściej niepokoili kłomniczan i wydawało się, że kontrolowali mecz. Groźnie strzelał z daleka Jakub Dziółka, później po akcji Daniela Rucińskiego trener Dziółka przestrzelił z pięciu metrów. Kluczową akcje przeprowadził jednak Błażej Gradek, który odebrał piłkę obrońcy drużyny przeciwnej i pomknął sam na sam z bramkarzem jednak zamiast strzelać z ostrego kąta powinien dograć do Dziółki, który dokonał by dzieła i strzelił do pustej bramki. Błażej jednak uderzył na bramkę, piłkę wybronił bramkarz przeciwników. Była to 70 minuta spotkania. Minutę później skontrowali gospodarze i w sytuacji sam na sam zdobyli gola. Myszkowianie rzucili się do odrabiania strat ale że w niegroźnej sytuacji nie potrafili wybić piłki spod swojego pola karnego po chwili  Gmina Kłomnice zdobyła w zamieszaniu podbramkowym drugiego gola. MKS walczył do końca, dobre zmiany dali Grim i Wieczorek i chwilę później powinien być rzut karny dla MKS-u za zagranie ręką obrońcy w polu karnym. Sędzia widział to zagranie ale uznał, że było ono przypadkowe choć ewidentne i gwizdek milczał. W kolejnym zamieszaniu kolejna ręka i znów gwizdek milczał.

Tego dnia nie było dane cieszyć się kibicom ze zdobytej bramki. Myszków zasłużył na trzy punkty jednak nie wykorzystał  żadnej ze znakomitych sytuacji. Gospodarze są na tyle silna drużyną, że potrafili wykorzystać nieliczne błędy MKS-u i cieszyli się ze zwycięstwa. Trzeba uznać wyższość rywali w tym meczu i skoncentrować się na kolejnych spotkaniach. To naprawdę bardzo silna drużyna. Szkoda jedynie, że myszkowianie nie mogli zagrać w najsilniejszym składzie. Zabrakło Roberta Lamcha i Piotra Filipowicza oraz pauzującego za kartki Piotra Podeszwy. Patryk Grim borykający się z problemami zdrowotnymi wszedł na boisko dopiero w końcówce spotkania. Pomimo problemów ze zdrowiem dobre zawody rozegrał Robert Szczepaniak, który walczył jak lew w obronie pokazując charakter w wielu sytuacjach boiskowych.

Na marginesie można zadać pytanie jak to się stało, że w naszej grupie A klasy znalazła się tak mocna drużyna jak Gmina Kłomnice. Drużyna, która mogłaby z powodzeniem walczyć o górną część tabeli ligi okręgowej, nie mówiąc oczywiście o walce o zwycięstwo w grupie pierwszej częstochowskiej A klasy, że w naszej grupie znajdują się Skra Częstochowa, Kuźnica Marianowa, Sokół Olsztyn, Warta Zawada. Każda z wymienionych drużyn pewnie z powodzeniem grałaby o zwycięstwo w pierwszej grupie częstochowskiej A Klasy, może za wyjątkiem Warty. Warto wspomnieć, że Gmina Kłomnice i Warta Zawada grały w poprzednim sezonie właśnie w pierwszej grupie A klasy. W naszej grupie grała natomiast drużyna Warty Mstów obecnego lidera grupy pierwszej. Czy ta zamiana kosztowała MKS spadek do A klasy, czy głos Warty Mstów za naszą degradacją, Warty Mstów chcącej walczyć o awans do ligi okręgowej zadecydował o naszym losie.

Kulisy gier zakulisowych pozostaną pewnie niepoznane. Choć mamy nadzieję, że wszystko odbyło się duchu sportowej walki. Bo sport musi zwyciężać. Tak jak zwyciężył dzisiaj w Kłomicach gdzie Gmina Kłomnice pokonała MKS Myszków i w Olsztynie, gdzie Sokół Olsztyn ograł Skrę II Częstochowa 1:0. Status quo zostało zachowane. Czy porażka w Kłomnicach będzie brzemienna w skutkach dowiemy się już za niewiele ponad miesiąc, po zakończeniu rozgrywek. Myszkowianie nie stracili swojej przewagi nad najgroźniejszym kandydatem do awansu – Skrą. Aby myśleć o awansie muszą jednak zagrać bardziej skutecznie w ataku i w obronie.

Gmina Kłomnice – MKS Myszków 2:0 (0:0)

Skład MKS: Wilk – Wrona, Pysno, Kuczek, Piątkowski – Ruciński, Napora, Szczepaniak, Gradek, Dziółka – Sroślak

Grali też: Wieczorek, Grim