Przy światłach bez blasku

W piątkowy wieczór zmierzyły się rezerwy trzecioligowej Skry Częstochowa i MKS Myszków. Mecz rozegrano na sztucznej płycie przy ul. Loretańskiej przy sztucznym oświetleniu. Bez wątpienia mecz swoim poziomem nie zasługiwał na spotkanie A klasowe. W pierwszej połowie ze względu na przyzwoitą grę obu drużyn a w drugiej w szczególności na postawę Skry. Trzeba zaznaczyć, że w drużynie naszego rywala zagrali w przeważającej większości juniorzy wzmocnieni niewielką ilością zawodników, którzy nie byli przewidziani do gry w niedzielnym spotkaniu ligowym Skry przeciwko Szczakowiance Jaworzno.

W pierwszej połowie spotkania mecz był wyrównany. Skra nie stworzyła groźnej sytuacji a najwięcej zagrożenia stwarzała po stałych fragmentach gry. Myszkowianie oddali kilka strzałów ale też dochodzenie do sytuacji podbramkowych sprawiało im problem. Gra stała na dobrym poziomie taktycznym i toczyła się w środku pola. Myszkowianie mieli nieznaczną przewagę ale nie udokumentowali jej zdobyciem bramki. Wydawało się, że kluczowa dla  losów spotkania będzie sytuacja z końcówki pierwszej połowy spotkania. Bramkarz gospodarzy złapał piłkę w polu karnym ale będąc rozpędzonym zdaniem sędziego przekroczył wraz z futbolówką linię pola karnego. Sytuacja miała miejsce w niegroźnej wydawało się sytuacji a mimo to sędzia wyciągnął czerwony kartonik i usunął zawodnika Skry z boiska. Od tego momentu porządek na boisku się zakończył i  drużyna MKS-u pogrążyła się w chaosie. Do końca spotkania właściwie MKS nie potrafił stworzyć sytuacji bramkowej. Najlepszą okazję zmarnował Kamil Pysno strzelając z kilku metrów na pustą bramkę. Dobra gra stała się za to udziałem częstochowskiej młodzieży, którzy poruszali się żwawiej od myszkowian i z łatwością rozbijali ataki niebiesko-białych. W doliczonym czasie gry zmarnowali jednak wspaniałą sytuację na zdobycie kompletu punktów. Znakomitą interwencją w sytuacji sam na sam popisał się Bartłomiej Wilk i uratował remis MKS-owi. Chwilę później z rzutu rożnego minimalnie chybili zawodnicy Skry. Ale to nie był koniec emocji. Długie wybicie naszego bramkarza i w sytuacji sam na sam z bramkarzem Skry znalazł się Daniel Sroślak. Trafił w bramkarza a dobitka Arkadiusza Baraniewicza nie była skuteczna i w ten sposób drużyny podzieliły się punktami. Wynik 0:0 nie krzywdzi żadnej z drużyn ale trzeba przyznać, że na słowa uznania zasłużyli w szczególności młodzi zawodnicy Skry. Potencjał MKS-u jest zdecydowanie większy niż zdobycz punktowa w tym meczu ale przyznać trzeba, że prawdopodobnie niewielu drużynom uda się wywieźć punkty z Loretańskiej.

Dla usprawiedliwienia myszkowian trzeba powiedzieć, że kilku zawodników rozgrywało dopiero swoje pierwsze mecze w tym sezonie. Trzeba też powiedzieć, że najlepszym zawodnikiem myszkowian był akurat Daniel Ruciński, który pomimo braku odpowiedniego przygotowania fizycznego walczył na całej długości boiska i zostawił na boisku wiele zdrowia. Pewnie w bramce spisywał się Bartłomiej Wilk. W miarę dobrze zagrała też linia defensywna. W ofensywie nie było jednak najlepiej. Rozegranie kilku spotkań powinno pomóc wejść na wyższy poziom Arkadiuszowi Baraniewiczowi i zespół powinien w kolejnych meczach stwarzać więcej sytuacji.

Skra II Częstochowa – MKS Myszków 0:0

Skład MKS Myszków: Wilk – Lamch, Maternik, Filipowicz (Jasiński), Ł. Zawrzykraj (Sroślak) – Pysno, Napora, R. Szczepaniak, Podeszwa, Ruciński – Baraniewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 − eleven =