Relacja: MKS – Jedność

W sobotnie popołudnie MKS Myszków rozegrał niezwykle istotny dla układu tabeli mecz z Jednością Boronów. Zespół naszych przeciwników choć znajdował się o jedno miejsce w tabeli wyżej niż MKS znany jest w lidze okręgowej z dobrej gry.

Już w 1 minucie meczu goście stworzyli pierwsze zagrożenie pod bramką myszkowian. Myszkowianie zrewanżowali się strzałem obok słupka po główce Marcina Zawrzykraja. W 3 minucie na bramkę groźnie uderzał Szymon Zboralski jednak nogą piłkę na rzut rożny wybił bramkarz gości Robert Drożyński. W 10 minucie po akcji Szymona Zbroalskiego piłkę z 5 metra w kierunku bramki skierował Daniel Ruciński, zastępujący w napadzie Arkadiusza Baraniewicza, jednak strzał wyblokował obrońca gości. Minutę później MKS w jednej akcji zmarnował kolejne dwie szanse i wynik nadal brzmiał 0:0. Kolejna akcja kolejna znakomita sytuacja Szymona Zboralskiego zatrzymana przez obrońców Jedności. Od 15 minuty mecz zaczął się wyrównywać. W 20 minucie kolejna dobra kombinacyjna akcja MKS-u i znów nieskutecznie Daniel Ruciński. Tym razem zatrzymany w sytuacji sam na sam. 21 minuta znów Ruciński tuż obok słupka po minięciu dwóch obrońców Jedności.

Myszkowianie stwarzali kolejne okazje aczkolwiek nadal razili nieskutecznością. Zemściło się to w 25 minucie gdy pierwszy strzał na bramkę zamienił Artur Drożyński, który przelobował źle interweniującego Gęsikowskiego i niestety było 0:1. Później nadal nieskutecznie atakowali gospodarze ale nie stworzyli już do końca pierwszej połowy okazji bramkowej. Po błędzie we własnym polu karnym kiedy to żaden z obrońców nie potrafił skutecznie wybić piłki myszkowianie stracili drugą bramkę. W 43 minucie skarcił za to myszkowian Marcin Bąk i z bliska skierował piłkę do bramki Gesikowskiego. Było 0:2.

Dwa strzały w światło bramki i dwie bramki. Myszkowianie 15 strzałów i 0 bramek. Brak snajpera aż nadto widoczny. Druga połowa rozpoczęła się od strzelenia bramki przez MKS niestety nieuznanej przez sędziego. Sędzia odgwizdał faul na bramkarzu. To co działo się do 70 minuty widzi się na boiskach niesamowicie rzadko. Zamknięci w swoim polu karnym goście i sytuacja za sytuacją dla myszkowian. To słupek, to przestrzelona sytuacja z 5 metrów, to wybronione dwa strzały z 3 metrów Daniela Sroślaka. Kibice zaczęli żartować, że zespół z Boronowa jechał nieopodal Jasnej Góry. W 71 minucie wydawało się że pech myszkowian się skończył. Szymon Zboralski wbiegł w pole karne i strzałem z 10 metrów zmienił rezultat na 1:2. Na chwilę zawodnicy z Boronowa odzyskali wigor i strzelili bramkę na 1:3. Stało się to za sprawą Marcina Bąka, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Była to 77 minuta. Minęły 3 minuty i w polu karnym tym razem dobrze znalazł się Daniel Sroślak i było już tylko 2:3. Kolejne minuty to kolejne sytuacje jednak wynik do końca się nie zmienił i MKS poniósł niezasłużoną porażkę.

Trzeba przyznać jednak, że zespół z Boronowa potwierdził, że jest drużyna mocną, która zasługuje na grę w lidze okręgowej. MKS pokazał, że potrafi dominować i stwarzać z łatwością sytuacje, jednak tego dnia szczęście było po stronie gości.

MKS: Gesikowski – Wnuk, Jasiński, Maternik, Piątkowski (Sroślak) – Pysno, M. Zawrzykraj,Lamch, Gordel (Napora), Zboralski – Ruciński

Bramki MKS: Zboralski, Sroślak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

thirteen + 12 =