Remis z Lotnikiem

W sobotę o 17 na stadionie w Myszkowie zmierzyły się zespoły Lotnika Kościelec i MKS Myszków. Goście zajmowali przed tą kolejką drugą pozycję w tabeli i z perspektywy rozegranego meczu można powiedzieć, że w pełni zasłużenie są lokowani tak wysoko. MKS choć miał dużą szansę na zgarnięcie całej puli punktowej w końcowym rozrachunku zremisował z Lotnikiem 2:2 (2:2).

Już w trzeciej minucie spotkania nieporozumienie w szykach gości wykorzystał Daniel Ruciński, który minął obrońców rywali oraz bramkarza i z odległości dwudziestu minut posłał piłkę do pustej bramki. Od dziesiątej minuty spotkania goście zaczęli odzyskiwać właściwy rytm gry i zaczęli przejmować inicjatywę. Coraz częściej zagrażali bramce Bartłomieja Gęsikowskiego. Kiedy wydawało się w końcu dojdzie do wyrównania, kontra myszkowian zakończyła się zdobycia gola. Dośrodkowanie z boku boiska wystarczyło by po przepuszczeniu piłki przez Błażeja Gradka, zawodnik gości sam skierował piłkę do swojej bramki. Wynik marzenie, jednak już przed przerwą myszkowianie podarowali rywalom  bramkę kontaktową. Samobójcze trafienie po ogromnym nieporozumieniu z Bartłomiejem Gęsikowskim zanotował grający nota bene dobre zawody Marcin Krawczyk. Postawa fair play myszkowian nie została doceniona przez kościelczan i jeszcze przed przerwą dobrą postawę drużyny udokumentował zdobyciem bramki wyrównującej grający trener gości Przemysław Chobot. Strzał z 18 metrów nad murem w samo okienko był dla naszego golkipera nie do obrony.

Druga połowa rozpoczęła się od wyrównanej gry z lekką przewaga myszkowian. Po kwadransie jednak to goście zdominowali naszą drużynę i długimi chwilami nie wypuszczali zespołu trenera Jakuba Dziółki z własnej połowy a w jednej z sytuacji Bartłomiej Gęsikowski w znany jedynie sobie sposób wybronił MKS przed utratą gola. Ostatnie 10 minut spotkania to znowu dobre okazje do zdobycia gola dla myszkowian jednak dobra postawa bramkarza gości spowodowała, że wynik już się nie zmienił. Warto odnotować jednak piękny strzał z 30 metrów Roberta Szczepaniaka, który ześlizgnął się po poprzeczce braki Lotnika. Suma szczęścia równa się zero, choć może należy stwierdzić, że w tym meczu szczęście było po naszej stronie.

Zespół Lotnika grał niezwykle dojrzale i zdaniem obserwatorów prezentował się o niebo lepiej od innych drużyn z czołówki tabeli, choćby od lidera Viktorii Częstochowa. Myszkowianie osłabieni brakiem wielu zawodników między innymi: Jakuba Dziółki, Kamila Pysno, Roberta Lamcha, Przemysława Piątkowskiego czy wracającego do gry po problemach zdrowotnych Piotra Napory zagrali na miarę potencjału składu jaki wystąpił i należy z szacunkiem traktować zdobyty punkt z silnym przeciwnikiem.

Wyniki 6 kolejki Ligi Okręgowej

MKS Myszków – Lotnik Kościelec 2:2 (2:2)

Skład MKS: Gęsikowski – Wrona, Błaszczyk, Krawczyk, Nowakowski – Gradek, Wieczorek, Gawroński, Szepaniak, Sroślak – Ruciński

Grali też: Napora, Sławomir Lamch

Bramki MKS: Ruciński, bramka samobójcza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

seven + 14 =