Trzy punkty po bramce ze stałego fragmentu gry

MKS rozpoczął rundę rewanżową sezonu zasadniczego 2014/2015 meczem na wyjeździe w Częstochowie z miejscowym Orłem Kiedrzyn. Orzeł w Myszkowie przegrał w pierwszym meczu sezonu 2:0 jednak w sierpniu w Myszkowie wystąpił jeszcze zespół nieprzygotowany do rozgrywek i w znacznie słabszym składzie osobowym.

Widać, że ostatnie miesiące włodarze zespołu, trenerzy i zawodnicy, spożytkowali dobrze, bowiem dzisiaj przeciwnikiem myszkowian był zespół dobrze przygotowany fizycznie i zdecydowanie mocniejszy kadrowo. Drużyny wprawdzie dzieli wiele miejsc w tabeli jednak na boisku różnicy tej w ogóle nie było widać. W każdej formacji częstochowianie wyglądali solidnie, w szczególności dobrze wyglądała gra formacji defensywnej i pomocy. Mecz był wyjątkowo wyrównany a co najciekawsze zespoły stworzyły przez 90 minut zaledwie kilka sytuacji podbramkowych, tych o stosunkowo wysokiej szansie na zdobycie gola były może cztery. Obraz meczu choć dość wyjątkowy jak na mecze rozgrywane przez niebiesko-białych, ze względu właśnie na wyrównany ich charakter, miał jednak swoje małe wytłumaczenie. Sprzymierzeńcem gospodarzy było zdecydowanie boisko. Sztuczna murawa boiska zdecydowanie sprzyjała zawodnikom Orła, którzy czuli się na tym rodzaju podłoża bardzo swobodnie. Myszkowianom duże trudności sprawiało rozgrywanie gry na tępej nawierzchni co powodowało, że często przeciwnicy łatwo odzyskiwali piłkę i przechodzili do kontrataku. Największe zagrożenie gospodarze stwarzali po stałych fragmentach gry jednak zawsze obronną ręka wychodził z tych sytuacji pewnie interweniujący Michał Bruś.

O losach tego bardzo ciężkiego meczu zadecydował jednak rzut rożny egzekwowany przez Roberta Szczepaniaka, po którym ładnym strzałem głową piłkę do siatki z odległości 8 metrów skierował Jakub Ciekot. Od 10 minuty spotkania MKS prowadził 1:0 i wynik do końcowego gwizdka się nie zmienił. Myszkowianie mieli jeszcze dwie sytuacje sam na sam z Michałem Szotą, jednak były golkiper naszej drużyny za każdym razem odczytywał intencje Roberta Szczepaniaka a w drugim przypadku Tomasza Radosa.

Myszkowianom grało się wyjątkowo trudno ale taki mecz ma prawo się zdarzyć i trzeba go umieć wygrać. Po raz kolejny zespół zachował czyste konto i jeden gol wystarczył do zdobycia trzech punktów. Podopieczni trenera Krzętowskiego pokazali jednak dużo charakteru i dlatego przyjechali z tarczą. Marcin Maternik ambitnie walczył przez 90 minut  z pęknięta kością dłoni, Tomasz Rados cały tydzień nie trenował próbując doprowadzić do stanu używalności  stłuczona kostkę. Kilku zawodników nie mogło pogodzić treningów z pracą co odbiło się nieco na ich dyspozycji. Wyrównana i wszechstronna kadra zespołu pozwoliła jednak na korzystne zmiany i zespół nie zrzedł poniżej poziomu przyzwoitości przez cały mecz. Zespołowi należą się duże słowa uznania za walkę i pozostawione na boisku zdrowie. W takim meczu bez tych cech punktów by się nie zdobyło.

Orzeł Kiedrzyn zapewne rozpocznie marsz w górę tabeli, jednak na szczęście dopiero po dzisiejszym meczu. W szczególności na własnym boisku dobrze wyszkoleni technicznie i przygotowani kondycyjnie zawodnicy Orła będą dla wszystkich zespołów niesłychanie groźni.

Myszkowianie po dwóch meczach wyjazdowych, za tydzień wracają na swoje boisko. Przeciwnikiem MKS-u w najbliższą sobotę będzie zespół Liswarty Krzepice, który w pierwszej rundzie zabrał naszej drużynie dwa punkty po remisie 1:1 w Krzepicach. Mecz zapowiada się więc interesująco i już dziś zapraszamy kibiców na stadion przy Pułaskiego.

Orzeł Kiedrzyn – MKS Myszków 0 :1 (0:1)

Skład MKS: Bruś – Kołodziej, Maternik, Kryger, Nowakowski – Korbel, Ciekot, Zdanowski, Szczepaniak, Winnicki– Rados

Grali też: Wrzosowski, Mikołajczyk, Wrona

Bramka MKS: Ciekot

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

17 − 14 =