Twardy Kamień do zgryzienia

MKS Myszków w 7 kolejce  częstochowskiej ligi okręgowej spotkał się w meczu wyjazdowym z Pogonią Kamyk w Kamyku. Kamyczanie radzili sobie do tej pory różnie. Potrafili pewnie pokonywać rywali ale też tej drużynie przytrafiały się dotkliwe porażki jak np. ta z KS Panki u siebie w stosunku 0:7. Aż dziw bierze, że drużyna ta mogła tak wysoko polec na własnym boisku. W meczu z MKS-em zespół Pogoni po raz pierwszy dowodzony przez byłego trenera naszej drużyny, Pana Mirosława Sieję, prezentował się bardzo dobrze, przez cały mecz atakując bramkę bronioną tym razem przez Bartłomieja Wilka.

Myszkowianie uczą się realiów ligi okręgowej i po raz kolejny zespół Jakuba Dziółki zmuszony został do gry defensywnej połączonej co oczywiste w takiej sytuacji z kontratakiem. Już w pierwszej minucie po zagraniu Daniela Rucińskiego piłkę głową do siatki gospodarzy skierował Piotr Nowakowski. Myszkowianie skutecznie bronili się przez kolejne 30 minut, jednak po całej serii stałych fragmentów gry Pogoń doprowadziła do wyrównania. Jedna z kontr w końcowej części pierwszej połowy przyniosła niebiesko-białym prowadzenie. Mateusz Gawroński, grający w tym meczu na pozycji prawego pomocnika, dośrodkował w pole karne a tam w walce z dwoma wysokimi stoperami naszych przeciwników najlepiej do piłki wyskoczył niewysoki Daniel Ruciński i pięknym strzałem w długi róg wyprowadził MKS na prowadzenie. Warto odnotować też, że Daniel Ruciński pokonał bramkarza gospodarzy jeszcze raz ale sędzia liniowy dopatrzył się pozycji spalonej.

W drugiej połowie zawodnicy Pogoni jeszcze mocniej cisnęli ale paradoksalnie nie byli w stanie stworzyć dogodnych sytuacji do zdobycia gola. Tych natomiast bez liku mieli myszkowianie. Daniel Ruciński dwa razu stanął oko w oko z golkiperem gospodarzy, raz w sytuacji sam na sam był Robert Szczepaniak. Blisko podwyższenia rezultatu był też Mateusz Gawroński. Wynik do ostatniego gwizdka się nie zmienił i MKS odniósł trzecie zwycięstwo w ostatnich czterech meczach.

Komplet punktów z tak dobrze dysponowaną drużyną z pewnością cieszy, tym bardziej, że nadal gramy bez Jakuba Dziółki, Roberta Lamcha a wracający po urazie kostki Kamil Pysno zagrał jedynie w ostatnich 5 minutach. Na mecz za tydzień z Orkanem Rzerzęczyce powinni być już gotowi wszyscy zawodnicy. Dobre zawody po raz kolejny zagrała para stoperów Błaszczyk i Krawczyk. W napadzie dobrze radził sobie Daniel Ruciński, występujący na tej pozycji niejako w zastępstwie.  Coraz pewniej czuje się też Piotr Nowakowski, który tym razem wpisał się na listę strzelców. Rotacja w składzie jest ciągle duża co nie sprzyja równej grze. Dodatkowo zawodnicy występują ciągle na innych pozycjach. Miejmy nadzieję, że ten okres mamy już za sobą.

Na marginesie można wspomnieć, że w 70 minucie spotkania na boisku w Kamyku (Kamyk – wieś w powiecie kłobuckim – 1245 mieszkańców – źródło wikipedia) zapalono oświetlenie, które nadało meczowi pięknej oprawy. Jeżeli dodamy jeszcze, że jakość płyty głównej boiska porównywalna jest z jakością muraw drużyn ekstraklasowych a nawierzchnia boiska bocznego jest lepsza niż płyta główna w Myszkowie to należy władzom klubu i innym decydentom lokalnym pogratulować tak wspaniałego obiektu.

Pogoń Kamyk – MKS Myszków 1:2 (1:2)

Skład MKS: Wilk – Wrona, Błaszczyk, Krawczyk, Piątkowski – Nowakowski, Napora, Wieczorek, Szczepaniak, Gawroński – Ruciński

Grali też: Sroślak, Pysno, Gradek

Bramki MKS: Nowakowski, Ruciński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twenty + 4 =