Łukasz Zawrzykraj o sobotnim meczu ze Spartą Lubliniec

Łukasz Zawrzykrajpseudo Yoshi o sobotnim meczu ze Spartą Lubliniec:

– Stanęliśmy do walki ze zdecydowanie trudniejszym przeciwnikiem. Sparta to drużyna z czuba tabeli i wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nie będzie to łatwa przeprawa i drużyna z Lublińca postawi nam twarde warunki.

Łukasz Zawrzykraj

Jednak pierwsze minuty meczu nie zapowiadały przewagi gospodarzy. Kilka akcji kontrujących z naszej strony niewątpliwe ich zaskoczyło. My zaś, przy odrobinie precyzji i szczęścia, mogliśmy objąć prowadzenie w meczu, niestety nie udało się.

Po jednej z akcji gospodarze wywalczyli rzut rożny, który szybko zamienili na bramkę. Piłkę dośrodkowaną w pole karne zdołaliśmy wybić, jednak zawodnik Sparty stał akurat w odpowiednim miejscu, czyli tam, gdzie spadała piłka i ładnym strzałem w okno bramki Gęsikowskiego rozwiązał, jak się później okazało worek z bramkami. Dalsze minuty pierwszej połowy, to głownie przewaga Sparty z kilkoma naszymi akcentami, jednak brakowało tego ostatniego kluczowego podania, które mogłoby otworzyć drogę do bramki drużyny z Lublińca. To, co nie udawało się nam – udało się gospodarzom i to tuż przed końcem pierwszej połowy. Po błędzie w rozegraniu piłki w okolicach 25-go metra, zawodnik Sparty przejął piłkę i w asyście Piotra Napory (który w mojej ocenie zbyt pasywnie mu w tym przeszkadzał) wbiegł w pole karne i precyzyjnym strzałem, po długim słupku, umieścił piłkę w bramce. Po tym golu sędzia doliczył jeszcze ok. 1 minuty i do przerwy schodziliśmy z dwoma bramkami bagażu.

Na drugą część spotkania wyszliśmy bardziej zmotywowani – z chęcią odrobienia dwubramkowej straty i powalczeniu o chociażby jeden punkt na tym trudnym terenie. Przez pierwsze 10 minut drugiej części meczu jeszcze staraliśmy się realizować założenia, które trenerzy nakreślili nam w szatni, jednak po stracie 3-ciej bramki niepotrzebnie się zagotowaliśmy i ku naszej zgubie, poszliśmy z drużyną Sparty na wymianę ciosów. Za bardzo się odkryliśmy, przestrzenie między formacjami zrobiły się zbyt duże, co skwapliwie wykorzystali zawodnicy Sparty i skończyło się tragedią w postaci 4 bramek w przeciągu 10 minut. Była to już 65. minuta meczu a wynik brzmiał 6:0 dla Lublińca. Mieliśmy okazję ku temu, aby zdobyć przynajmniej bramkę honorową, jednak jak to miało miejsce w pierwszej części spotkania, brakowało tego ostatniego podania, więc akcje, które wypracowaliśmy, kończyły się często już na obronie przeciwnika.

Pozostałe dwie bramki dla Sparty to już wynik naszego całkowitego braku chęci do gry i raczej oczekiwanie na końcowy gwizdek tego spotkania.

Pomimo tak wysokiej porażki chciałbym podziękować trenerom Osyrze i Lamchowi za ich wiarę w nasze możliwości i umiejętności, które okazują nam od same początku naszej współpracy. Dla mnie samego, jak i reszty chłopaków współpraca w szczególności z koordynatorem Osyrą jest czymś w rodzaju porządnej szkoły piłkarskiej. Metody treningowe, które stosuje są dla większości chłopaków nowością i chętnie chłoniemy tę wiedzę.

Jako drużyna mamy nadzieję, że zapewne pomimo wielu ofert, które koordynator Osyra już ma, bądź które napłyną w przyszłości, zostanie w Myszkowie i pomoże nam utrzymać dla miasta obecną klasę rozgrywek, jak również pomoże nam stać się jeszcze lepszymi piłkarzami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

thirteen + 13 =