Wojciech Osyra po spotkaniu z Lotnikiem

Herb MKS Myszków

Herb MKS Myszków

MKS Myszków – Lotnik Kościelec 2:4 (0:1)

Miniona sobota, 8 października przyniosła MKS-owi kolejną porażkę.

Niebiesko-biali podejmowali na swym boisku drużynę Lotnika Kościelec. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:4, choć do przerwy przyjezdni mieli tylko jednobramkową przewagę. Piłkę do siatki zawodników z Kościelca wpakowali: kapitan myszkowskiej drużyny Robert Lamch oraz Szymon Zboralski.

Zapytaliśmy koordynatora Wojciecha Osyrę, który w ubiegłym sezonie pełnił w MKS-ie funkcję trenera, co sądzi o poczynaniach myszkowian.

Jak Pan jako koordynator ocenia myszkowską drużynę? Czego efektem jest jedenaście porażek niebiesko-białych?

Wojciech Osyra: – Zespół jest jaki jest, trudno oczekiwać dobrych wyników. Myślę, że trener Lamch robi wszystko, co jest w jego mocy. Na tę chwilę personalnie „wyciska” z tych chłopaków wszystko, co może. Trzeba pamiętać, że to młodzi chłopcy, którzy jeszcze w poprzednim sezonie grali w A-klasie, ledwo tą A-klasę utrzymali. Dziś musza borykać się z utrzymaniem klasy okręgowej – poziom wyżej. Są na początku drogi, ten poziom sportowy jest dla nich nowością. Ciężko jest im się przestawić. Ponadto bezsprzecznie drużyna wymaga wzmocnień. Tymczasem – powtórzę – trener robi, co tylko może.

Liczy Pan na dalszą współpracę z MKS-em? Czy Pana wsparcie ogranicza się tylko do rundy jesiennej?

Wojciech Osyra: – Prawda jest taka, jeżeli nie podejmę nigdzie pracy, choć może się to zmienić z dnia na dzień, to tyle, na ile jestem wstanie – pomogę. O ile będzie oczywiście, wola ze strony klubu i trenera Lamcha. Jeśli jednak otrzymam jakąś propozycję z wyższej ligi, to na pewno z niej skorzystam, ponieważ czuje się trenerem, jest to moja życiowa pasja i zawód. Ze względu na to, że szkoleniowiec i działacze zwrócili się do mnie z prośbą o pomoc, a że pracowało mi się w Myszkowie bardzo dobrze przez ostatnie pół roku, zgodziłem się. Jeśli w przyszłości ta prośba zostanie ponowiona i nie będzie ku temu przeciwwskazań na pewno ją przyjmę.

Współpraca z Panem oceniania jest przez zawodników bardzo pozytywnie.

Wojciech Osyra: – Miło mi słyszeć, że piłkarze są zadowoleni. Według mnie gdziekolwiek się pracuje, należy podchodzić do swoich obowiązków  profesjonalnie. Czy prowadząc pierwszoligowy GKS Katowice, czy drugoligowy klub Kolejarz Stróże, starałem się wykonywać pracę swoją rzetelnie, szanując przy tym wszystkich klubowych piłkarzy. Obowiązki i pracę, którą wykonuję czy to na poziomie pierwszoligowym czy trzecioligowym, wykonuję na jak najwyższym poziomie. Robię wszystko, by nie mieć sobie samemu nic do zarzucenia. Działam tak, by zachować wszystkie możliwe standardy, które są niezbędne w pracy osoby, zowiącej się trenerem, którym również ja sam śmiem się nazywać.

Wywiad dla MKSMYSZKOW.com udostępnił: