Wysoka porażka z MLKS Woźniki

W sobotę 7 kwietnia drużyna MLKS Woźniki okazała się wyjątkowo mało gościnna i wysoko pokonała MKS 4:0. Myszkowianie do 60 minuty grali konsekwentnie w defensywie. Wprawdzie od początku spotkania grę prowadzili gospodarze ale nie stwarzali groźnych sytuacji. Stąd wyjątkowo szkoda, że jedna z wrzutek w pole karne trafiła na głowę napastnika z Woźnik, który strzałem nie do obrony umieścił futbolówkę w okienku bramki Bartłomieja Gęsikowskiego. Trzeba podkreślić, że drużyna naszych rywali miała wyjątkowo dobry dzień i strzelała bramki określane często mianem „stadiony świata”. Przyznać również należy, że jak rzadko która drużyna na tym poziomie rozgrywkowym zespół z Woźnik dobrze rozgrywał piłkę, szczególnie w liniach obronnych. W pierwszej połowie MKS tylko dwa razy zagroził swoim przeciwnikom. Dobrym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Marcin Zawrzykraj a dogodnej sytuacji oko w oko z bramkarzem gości, po pięknej indywidualnej akcji Szymona Zboralskiego, nie wykorzystał Piotr Gorzkowski. Do przerwy przegrywaliśmy 1:0.

reklama1

W drugiej połowie MKS też konsekwentnie bronił swojej bramki i liczył na szansę z kontry. W ofensywie jednak grał już nieco odważniej i częściej gościł pod polem karnym rywali.

Szanse na korzystny rezultat zmniejszyły się jednak w 60 min. gdy niesygnalizowanym strzałem z okolicy 30 metra popisał się zawodnik przeciwników i piłka trafiła prosto w okienko Gęsikowskiego. Chwilę później sędzia nie podniósł chorągiewki kiedy na spalonym było dwóch napastników z Woźnik i było już 3:0. Bramka z końcówki spotkania ustalająca wynik na 4:0 była kolejnym pokazem dobrej formy naszych rywali. Piękna prostopadła piłka z obrony, boczny pomocnik w pełnym biegu dogrywa piłkę w pole karne gdzie przyjmuje ją napastnik i w drugie tempo posyła piłkę obok naszego bramkarza. Dobrych okazji na bramkę w drugiej połowie nie wykorzystał Daniel Ruciński, który dwukrotnie z boku pola karnego posyłał piłkę obok słupka.

Zespół MLKS Woźniki w pełni zasłużył na  okazałe zwycięstwo. Jednak takie mecze zdarzają się nieczęsto i mamy nadzieję, że w kolejnych spotkaniach szczęście wróci do myszkowian. Nasz zespół po raz kolejny nie zagrał w najsilniejszym składzie. Uraz mięśnia wykluczył z gry Kamila Pysno a nie w pełni zdrowy jest Błażej Gradek, który dzielnie walczył do 60 minuty spotkania z bólem kolana. Żółte kartki wyłączyły z tego meczu Piotra Naporę i Kacpra Lewickiego a Daniel Sroślak, narzekający na ból stopy wszedł na boisko dopiero pod koniec meczu. Na słowa pochwały zasłużył najbardziej Marcin Zawrzykraj.

Musimy patrzyć jednak w przyszłość i liczyć dobre występy w kolejnych meczach. Już w przyszłym tygodniu 14.04.2012 o godz. 16:00 mecz z Raków II Częstochowa.

MKS Myszków: Gęsikowski – Wnuk, R. Lamch, Maternik, Piątkowski – Gradek, Jasiński, Zboralski, M. Zawrzykraj, Ruciński – Gorzkowski.