Zmiany kadrowe w MKS.

Mecz MKS Myszków z Pogonią Kamyk okazał się ostatnim meczem w roli szkoleniowca dla trenera MKS-u Mariusza Mizgały. Myszkowski zespół poniósł 8 z kolei porażkę w lidze i zdaniem Zarządu przyszedł czas na dokonanie zmiany na tym strategicznym stanowisku. Trener Mizgała bardzo pomógł naszemu klubowi. Przejął zespół na kilka dni przed pierwszym meczem ligowym i uzupełnił go o kilku bardziej doświadczonych zawodników. Nie miał komfortowych warunków pracy bo zespół nie był przygotowany do sezonu. Stworzył dobrą atmosferę i przekonał do siebie zawodników. W kilku meczach zabrakło naprawdę niewiele by myszkowska młodzież zdobyła punkty, jednak za każdym razem czegoś brakowało. Najbardziej chyba szczęścia i rutyny, bo nasi chłopcy toczą coraz bardziej wyrównane boje ze swoimi przeciwnikami. Jesteśmy bardzo wdzięczni trenerowi i życzymy mu sukcesów w przyszłej pracy zawodowej. Zdecydowaliśmy się jednak na zmianę, by tchnąć w zawodników nowego ducha i spróbować czegoś nowego – powiedział Prezes MKS Ireneusz Pieczara.

W kuluarach mówi się, że trenerem zespołu zostanie Sławomir Lamch, obecny trener drużyny juniorów młodszych MKS a pomagał mu będzie jako koordynator od spraw szkolenia, były trener, który prowadził zespół myszkowski w meczach ubiegłego sezonu – Wojciech Osyra. Praca z trenerem Osyrą układała się nam modelowo jeszcze w III lidze i mamy nadzieję, że jego wskazówki pozwolą nam zacząć zdobywać punkty. Jeżeli dojdziemy do porozumienia, będzie nam pomagał. Wszystko się niebawem rozstrzygnie – dodał Prezes MKS. Warto na marginesie wspomnieć, że Wojciech Osyra jest jednym z ponad 40 trenerów w Polsce, posiadającym licencję trenerską UEFA PRO, która upoważnia do prowadzenia zespołu we wszystkich ligach w całej Europie, nie wyłączając reprezentacji krajowych. Mamy nadzieję, że podzieli się swoją wiedzą z trenerem Lamchem, którego profesjonalne podejście i solidna praca nie może przejść niezauważona. Chcemy inwestować w swoich ludzi, którzy oddają temu klubowi serce i którzy w przyszłości mogą stanowić o jego sile. Trener Lamch na pewno do takich ludzi należy – zakończył Ireneusz Pieczara.