Zwycięzców się nie sądzi

MKS podejmował w sobotnie popołudnie absolutnego beniaminka ligi okręgowej LKS Sieraków Śląski, który po raz pierwszy w 60 letniej historii klubu zagościł na tym szczeblu rozgrywek. Goście zaprezentowali się bardzo solidnie, grając konsekwentnie w obronie i rozbijając ataki myszkowian, którzy z trudem stwarzali sytuacje podbramkowe. Brak w napadzie Szymona Zboralskiego był bardzo widoczny a nadal odpowiedniego rytmu gry nie może złapać Tomasz Rados. Ciężar zdobywania goli wzięli na siebie gównie obrońcy. Na prowadzenie wyprowadził podopiecznych Dawida Krzętowskiego Piotr Nowakowski, pracujący za kilku swoich kolegów na całej długości boiska. Po stałym fragmencie gry mimo, iż wcześniej przewrócony w pozycji horyzontalnej przytomnie skierował piłkę do siatki gości. Na kolejnego gola kibice czekali aż do 70 minuty kiedy to po nietypowym rozegraniu rzutu rożnego strzałem „stadiony świata” popisał się inny defensor niebiesko-białych Ariel Mikołajczyk. Futbolówka uderzona z narożnika pola karnego ugrzęzła w okienku bramki sierakowian. W doliczonym czasie gry bezpośrednim strzałem z rzutu wolnego wykonywanego z bocznego sektora boiska popisał się Robert Szczepaniak. Piłka podobnie jak po strzale na 2:0 wpadła do bramki przy samym spojeniu słupka z poprzeczką.

Fotorelacja: GKS Czarni Starcza - MKS Myszków

Stałe fragmenty gry zadecydowały o zwycięstwie. MKS choć oczywiście przez cały mecz miał zdecydowaną przewagę nie potrafił tego udokumentować pod bramką gości. Jedynie kilkakrotnie zagrożenie z gry stworzyli Tomasz Rados czy Kamil Korbel ale nawet w sytuacja sam na sam myszkowianom nie udało się pokonać dobrze broniącego golkipera LKS-u.

Myszkowianie zagrali wyjątkowo słabo. Dwutygodniowy maraton, w czasie którego MKS rozegrał 5 spotkań dobiegł końca. Może tygodniowy odpoczynek od meczów ligowych pozwoli nabrać zawodnikom więcej świeżości i dynamiki, bo tego dziś zdecydowanie brakowało.  Zakończył się też pierwszy niezwykle ważny dla naszego szkoleniowca okres poznawania zespołu i możliwości poszczególnych zawodników. Zespół w każdym meczu grał w zupełnie innym składzie personalnym . Dość powiedzieć że tydzień temu, w wygranym meczu z Unią Kalety zagrało tylko  6  zawodników spośród tych, którzy wyszli w wyjściowej jedenastce w dniu dzisiejszym. Stabilizacja składu powinna wprowadzić w poczynania zawodników więcej spokoju. Trener miał też możliwość sprawdzenia zawodników na różnych pozycjach i powinno to też pozwolić dopasować potencjał zawodników do stawianych przed nimi zadań. Pomimo przeciętnej gry myszkowianie mają już sporo punktów. Do zdobycia kolejnych dyspozycja musi być jednak zdecydowanie lepsza, bo nie każdy rywal będzie się bał wywieźć punkty z Pułaskiego. Na własne życzenie bowiem sierakowianie nie powalczyli o nic więcej. Zwycięzców się nie sądzi ale wnioski trzeba wyciągnąć i trzeba to zrobić bardzo szybko.

Kolejne spotkanie za tydzień MKS rozegra na wjeździe z Orłem Psary Babienica.

MKS Myszków – LKS Sieraków Śląski 3:0 (1:0)

Skład MKS: Bruś – Nowakowski, Kryger, Maternik, Mikołajczyk – Korbel, Pysno, Wieczorek, Szczepaniak, Winnicki –Rados

Grali też: Kowalski, Szczepankiewicz, Wrona, Majer

Bramki MKS: Nowakowski, Mikołajczyk, Szczepaniak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

thirteen − one =